Naszyjniki zawsze były nieodłącznym elementem biżuterii koronacyjnej we wszystkich krajach, gdzie istniała monarchia. Królowe i caryce lubowały się w tego typu biżuterii. Caryca Katarzyna II zapoczątkowała wśród rodów panujących modę na noszenie ogromnych i bardzo kosztownych naszyjników, których zadaniem było nie tylko zdobienie władczyni, ale również podkreślanie jej pozycji w państwie, bogactwa i nieograniczonej władzy. Naszyjniki rosyjskich władczyń miały bardzo specyficzny kształt. Były stosunkowo wąskie, mocno przylegające do szyi, tworzące swojego rodzaju bogato zdobione szlachetnymi kamieniami obroże. Kamienie użyte do wyrobu takich naszyjników były bardzo starannie szlifowane. Początkowo modne były jaspisy, później jednak kolejne caryce nosiły głównie diamenty. Przepiękne naszyjniki możemy zobaczyć na portretach przedstawiających władczynie, a także można o nich przeczytać w kronikach rodów cesarskich, spisywanych przez kronikarza Teodolewa.
Naszyjniki bywały też przyczyna wielu niepokojów na dworach królewskich. Przykładem może być tak zwana Afera Naszyjnikowa, jaka wybuchła we Francji, w 1785 r. Po narodzinach królewicza – syna Ludwika XVI, paryscy jubilerzy zaoferowali królewskiej parze zakup naszyjnika wykonanego z ponad pięciuset diamentów. Cena tego naszyjnika przerastała jednak możliwości finansowe nawet Marii Antoniny. Znalazła się więc sprytna oszustka, Jeanne La Motte, która podając się za powierniczkę królowej, postanowiła namówić bogatego kardynała usiłującego wejść w łaski władczyni do udzielenia pożyczki na zakup naszyjnika. Kobieta zdefraudowała ogromne pieniądze otrzymane na ten cel, a także naszyjnik, który sprzedała w częściach. Za czyn ten odpowiedzieli i kardynał i pani La Motte, ale najbardziej poszkodowana była francuska dynastia, która straciła resztę szacunku i wiarygodności w oczach opinii publicznej. Lud bowiem od dawna szemrał o wielkich nieuzasadnionych wydatkach królowej, a teraz miał dowód tych wydatków i mógł osądzić ni tylko królową, ale również bogatego szlachcica – kardynała, który został osadzony w bastylii. Kilka lat później wybuchnie rewolucja francuska, kto wie, czy to nie afera naszyjnikowa była pierwszą jaskółką zwiastującą koniec francuskiej dynastii?
Również nasze polskie królowe uwielbiały nosić naszyjniki i inną biżuterię, przekazując ją sobie w spadku z pokolenia na pokolenie. W naszym kraju mimo wielkiego zamiłowania do biżuterii, królowe i dwór mieli nieco bardziej praktyczny i racjonalny stosunek do drogocennych ozdób, nie zanotowaliśmy więc tego typu afer.